IX OGÓLNOPOLSKIE BIENNALE GRAFIKI DZIECI I MŁODZIEŻY W PŁOCKU

Grafika artystyczna to niezwykle wymagająca dziedzina sztuk plastycznych, wymaga bowiem sprawności manualnej oraz znajomości warsztatu, technicznej dyscypliny, skupienia i cierpliwości.

Ideą konkursu Ogólnopolskiego Biennale Grafiki Dzieci i Młodzieży w Płocku jest przybliżenie twórczości Stefana Themersona – awangardowego artysty, prozaika, poety, filozofa, filmowca i kompozytora – oraz jego żony Franciszki – polskiej malarki, ilustratorki m.in. książek Jana Brzechwy.

Opowieść ,,Przygody Pędrka Wyrzutka” autorstwa Stefana Themersona stanowiła inspirację tematyczną tegorocznej edycji konkursu.

Uczniowie klasy VI oraz uczestnicy dodatkowych zajęć plastycznych w ZPO w Krzywaczce wykonali projekty grafik, a następnie monotypie ilustrujące  „Przygody Pędrka Wyrzutka”.

Najciekawsze prace zostały przesłane do organizatora konkursu. Naszą szkołę w tym ogólnopolskim biennale reprezentowały prace:

Kariny Kumali, Patrycji Turek, Pawła Kubasa, Zofii Topki, Rozalii Botor, Kamili Wójcik, Natalii Wiśnicz, Justyny Rożek, Kamila Frączka, Magdaleny Wójcik, Julii Dziedzic, Aleksandry Rączki, Joanny Długosz i Pauliny Pali.

Uczniów do konkursu przygotowała mgr Małgorzata Susarska.

Ogromnym sukcesem jest fakt iż  Paweł Kubas zajął I MIEJSCE w tegorocznej edycji biennale, natomiast prace Weroniki Mroczek oraz Julii Dziedzic zostały zakwalifikowane na wystawę pokonkursową.
19 października o godzinie 12:00 w pracowni KOLOR I FORMA w Galerii Wisła w Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki odbyło się rozdanie nagród i otwarcie wystawy pokonkursowej IX Ogólnopolskiego Biennale Grafiki Dzieci i Młodzieży.

Serdecznie gratulujemy Pawłowi Kubasowi, a pozostałym uczniom dziękujemy za udział w konkursie.

Załączamy dokumentację fotograficzną monotypii wysłanych na konkurs oraz dokumentację fotograficzną prac, które znalazły się na wystawie, jak również krótki filmik z wernisażu w Płocku.

 

 FRAGMENT TEKSTU STANOWIĄCY INSPIRACJĘ DO POWSTAŁYCH GRAFIK:

„Pędrek Wyrzutek był sobie Pędrkiem Wyrzutkiem, ludzie jednak myśleli,

że w nim jest coś psiego, psy zaś były zdania, że w nim jest coś człowieczego.

I kiedy szedł drogą, która wiodła od miasta, z które-go wyszedł, do

miasta, do którego szedł, ludzie, jakich spotykał, przystawali i wołali za nim:

„Pódź tu, Pędrek!”; i bardzo mu było nieprzyjemnie, bo niby co to za takie zacze-

pianie przez kogoś, kto się nawet nie raczył przedstawić.

A psy, jakie spotykał po drodze, która wiodła od miasta, z którego

wyszedł, do miasta, do którego szedł, biegły ku niemu, machały ogonami

i stawały na tylnych łapach, żebrząc. Więc bardzo mu było nieprzyjemnie, bo nie

miał nic, co by im mógł dać.

Ryby piły zaś, które wychylały ponad wodę swe zębate nosy, tam gdzie

droga prowadziła wzdłuż brzegu morskiego, myślały, że w nim jest coś ze słowi-

ka, i dziwiły się, dlaczego nie śpiewa: „Fiu fiut!”

Aż wreszcie, kiedy pewien kot pomyślał, że w nim jest coś z ryby, i próbo-

wał go zjeść, Pędrek Wyrzutek bardzo się bardzo bardzo znienieniecierpliwił i pierwsze pytanie, jakie zadał, kiedy doszedł do miasta, do którego szedł, było:

— Czy jest tu ktoś mądry w tym mieście?

— Najmądrzejszą osobą w mieście — odrzekli mu — jest stary wielbłąd,

który wykłada na Uniwersytecie.

Więc Pędrek Wyrzutek poszedł do Uniwersytetu, wprost do gabinetu Wielbłąda,

i rzekł:

— Dzień dobry Panu Profesorowi! Nazywam się Pędrek Wyrzutek.

— Dzień dobry! — odrzekł Wielbłąd. — Ach Aha Oho. — Przepraszam

bardzo, ale nie dosłyszałem — powiedział Pędrek Wyrzutek.

— Ach Aha Oho — powtórzył Wielbłąd.

— Przepraszam bardzo, ale nie bardzo rozumiem — powiedział Pędrek

Wyrzutek.

— Nazwiska są po to, żeby je znać, a nie po to, żeby je rozumieć — odrzekł

Wielbłąd. — Moje nazwisko jest: Ach Aha Oho! Nie sądzi pan, że mi z nim do

twarzy? Bardzo wygodne nazwisko. Można je wymówić na dwadzieścia siedem

różnych sposobów. „Ach” można wymówić ze zdziwieniem: „Ach?!” albo z rado-

ścią: „Ach!”, albo z żalem: „Ach…!”; „Aha” można wymówić, przytakując: „Aha…”

albo tryumfalnie: „Aha!”, albo kpiąco: „Aha!…”; a „Oho” można odchrząknąć, żeby

zwrócić na coś uwagę: „Oho!…” albo żeby ostrzec przed czymś: „Oho!”, albo filuter-

nie „Oho…!”

Fragment opowieści autorstwa Stefana Themersona
„Przygody Pędrka Wyrzutka”